Tak jak obiecałem ostatnim razem dziś kilka zdjęć z sesji kalendarzowej. Modelkami były panie pracujące w firmie Keller która jest jednym z wykonawców na budowie tunelu pod Martwą Wisłą w Gdańsku. Sesja była podzielona na dwie części, biurową gdzie Panie po profesjonalnym przygotowaniu przez wizażystkę miały okazję pozować w naturalnym biurowym otoczeniu, natomiast w drugiej części Panie wskoczyły w robocze kalosze, kaski, kamizelki i pozowały na placu budowy tunelu na tle maszyn.
Oprócz finalnych kadrów, które trafiły (lub nie) do kalendarza dziś spora dawka ujęć z tzw “back stag’u” czyli tego co działo się podczas sesji, na zdjęciach w zielonym sweterku przewija się moja niezastąpiona Renatka tym razem w roli drugiego fotografa z Canonem 7D.




























Technicznie: podczas sesji biurowej w użyciu były trzy lampy, dwie studyjne Steiner 200Ws oraz Canon 580EXII, głównym źródłem światła była okta 150 zamiennie z transparentą parasolką 120cm, druga lampa w większości sytuacji świeciła w sufit nadając całej scenie trochę wypełnienia, trzecia lampa świeciła na włosy lub kontrująco do dużej okty. Podczas zdjęć na budowie w użyciu była blenda i 580tka, niestety studyjne 200Ws są zbyt słabe żeby prześwietlić pełne słońce. Panie na prezentowanych dziś zdjęciach są tylko po makeupie więc jeszcze sporo można wycisnąć z tych zdjęć w postprodukcji.
Podobno zima to okres, w którym fotografowie (ślubni) mają wakacje, tymczasem ja nie pozwalam odpocząć mojej lustrzance, a co za tym idzie czasu na pisanie bloga ciągle za mało. Niestety nadal nie udało mi się uzyskać zgody na publikację zdjęć z budowy, a w międzyczasie zacząłem robić zdjęcia dla drugiej firmy budowlanej, może wkrótce coś się ruszy w tym temacie. Jako małą rekompensatę w najbliższym czasie pokaże kilka zdjęć z sesji do kalendarza z paniami z budowy oraz dużą sesję dla producenta mebli.
Wracając do dzisiejszych zdjęć mały powrót do fotografii ślubnej. Tym razem miałem przyjemność uwiecznić dzień ślubu dla naprawdę fajnej i uśmiechniętej pary Ani i Marcina z Gdańska (kolejne potwierdzenie że Marciny to równe chłopaki). Jak widać na zdjęciach Ania i Marcin kochają swoje dwie suczki ze wzajemnością, miejsce ich ślubu również nie zostało wybrane przypadkowo był to jeden z nielicznych hoteli, które przyjmują gości ze zwierzętami. Niestety aura popsuła trochę szyki parze młodej, w planie było ognisko dla gości, mini golf i wiele innych atrakcji na świeżym powietrzu, niestety deszcz nie pozwolił na realizację tych ambitnych planów. Dodatkowo na pięć minut przed wyjazdem na ceremonię Marcin podarł spodnie w dość newralgicznym miejscu w sposób wykluczający wszelkie reperacje, na całe szczęście jeden z gości nosił podobny rozmiar i był również w szarym garniturze. Zapraszam do oglądania !

















































































Technicznie: cały ślub obfotografowałem standardowym zestawem szkieł z małym wyłomem gdyż 70-200 tym razem założyłem na puszkę 7D zwiększając ogniskową do ponad 300mm ! co można ładnie zaobserwować na zdjęciu księdza